W mojej głowie nieustannie kłębią się myśli, modyfikują się przekonania i tworzą nowe. Mam wrażenie, że do wielu wniosków dojrzewam z pewnym opóźnieniem w stosunku do innych, ale każdy rozwija się we własnym rytmie, nieprawdaż? Postanowiłam podzielić się moimi kilkoma tegorocznymi życiowymi refleksjami. Może nie są zbyt odkrywcze, jednak wcielenie ich w życie wpłynęło na jego jakość znacząco.

  1. Nie przejmuj się rzeczami, na które nie masz wpływu.

Łatwo się mówi, prawda? Jednak stwierdziłam, że naprawdę nie ma najmniejszego sensu stresowanie się czymś, na co nie miałam lub nie mam wpływu. Stało się, trudno. Przykładowo: zawaliłam coś w pracy. W przyszłym tygodniu czekają mnie konsekwencje tego. Mogłabym zamartwiać się przez kilka dni tym, co mnie czeka albo spróbować wrzucić na luz. Bo i tak niezależnie od moich aktualnie przeżywanych emocji konsekwencje nie ulegną zmianie. Nie mam już na to wpływu. Mam za to wpływ na moje postrzeganie tej sytuacji. Stresowanie się i zamartwianie nie doda mi zdrowia. Ponadto zatruje mi kilka dni z życia. Czy nie jest rozsądniej spędzić te kilka dni w milszy sposób? Spróbować się zrelaksować i nie przejmować na zapas. Bo może moje czarne scenariusze w ogóle się nie spełnią.

  1. Jeśli jest ci źle, spróbuj zmienić swoją sytuację.

Drugi banał? Może i tak. Ale biorąc pod uwagę powszechną niechęć ludzi do zmian, często tkwi się niepotrzebnie w sytuacji, która nie dość, że nas nie uszczęśliwia, to w dodatku przysparza cierpienia. Jednocześnie nie podejmuje się wysiłków, by to zmienić. Trzecia opcja to podejmowanie wciąż tych samych działań mimo braku oczekiwanego efektu – syzyfowa praca.

Zmiany nie są łatwe, wymagają sporo wysiłku i determinacji. Ale jeśli jest ci źle, to czym ryzykujesz? Tkwiąc dalej w tej sytuacji nie dajesz sobie nawet szansy na poprawę swojego położenia.

  1. Zmiany są nieuniknione.

Zmiany to jedyny pewnik w życiu. Nie potrafisz ich wprowadzać w życie? Nic straconego, gdyż zmiany się dzieją na bieżąco. Niektóre są na tyle subtelne, że ich nie zauważamy. Inne z kolei wywracają naszą egzystencję do góry nogami (sprawdź, jak ja radzę sobie, gdy życie mi się wali). Jednak lepiej jest być przy sterze niż na pokładzie statku prowadzonego przez ślepy los. Trzeba tylko nauczyć się sterować… (i nie chodzi mi tu o kurs sternika). Jak? Najlepiej w praktyce, poprzez doświadczenie. P.S. – psychoterapia również zalicza się do tego doświadczenia.

  1. Toksyczne relacje nie są lepsze niż samotność.

W przeciwieństwie do powszechnej opinii ankietowanych z badania CBOS, twierdzących, że tkwienie w toksycznych związkach jest mniej szkodliwe niż samotność, ja twierdzę zupełnie co innego. Nic tak nie obciąża emocjonalnie jak toksyczne relacje. Ulga towarzysząca odcięciu się od szkodzących nam osób jest nieoceniona. To przejaw zdrowego egoizmu.

Zamiast poświęcać energię i czas w utrzymywanie szkodzących relacji, warto przeznaczyć je na nawiązanie nowych, zdrowszych kontaktów z innymi.

  1. Szlachetne zdrowie, ten cię doceni, kto cię stracił.

Bez zdrowia ciężko ugrać cokolwiek w życiu. Tam, gdzie jest choroba, zazwyczaj nie ma pieniędzy, spokoju, kariery. Dla mnie zdrowie jest wartością priorytetową – stoi ponad karierą i pieniędzmi. Mam na myśli zdrowie ujmowane całościowo – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Bo bez niego, to ani kariery nie zrobię, ani nie dorobię się majątku. Ponadto łatwo go popsuć, a o wiele trudniej naprawić.

 

Przez ostatnie miesiące starałam się żyć zgodnie z tymi myślami. Zostają one ze mną na nowy rok, bo są funkcjonalne i korzystne dla mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *