Niemożność zmuszenia się do działania, odwlekanie w czasie zabrania się do pracy, brak energii i chęci do tegoż… Brzmi znajomo? Opis przypomina jeden z przejawów dystymii lub depresji, ale zaburzenie to ma swoją własną nazwę – PROKRASTYNACJA.

Ok, jeżeli coś ma własną nazwę, to znaczy, że rzeczywiście istnieje…(załóżmy tak przynajmniej :D). Prokrastynacją nazywamy inaczej patologiczne odwlekanie – jest to tendencja do ciągłego przekładania czynności na tzw. „potem”, „jutro” czy „później” i ma swoje odzwierciedlenie w popularnym porzekadle „co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro” lub „co masz zrobić dzisiaj, zleć komuś innemu”.
Osoby dotknięte prokrastynacją przez otoczenie zwykle są odbierane za leni, osoby bez ambicji i silnej woli (podobnie jak w depresji, nieprawdaż?). Prokrastynatorzy mają trudności z podjęciem czynności, zwłaszcza, gdy nie przewidują natychmiastowych efektów. Co gorsza, przekładanie momentu rozpoczęcia działania nie przynosi im ulgi ani żadnych korzyści, a odkładane zadanie do wykonania jawi się jako coraz trudniejsze do realizacji…. Istne zamknięte koło!
Garfield. Źródło: Komiks. 
Jak już zauważyłam postawa zwlekająca ma sporo wspólnego z zaburzeniami depresyjnymi i dystymicznymi, często wiążą się z nią też zaburzenia osobowości (np. osobowość unikająca), a nawet zaburzenia lękowe (odkładamy na później coś, czego się boimy, np. wystąpień publicznych, wyjścia z domu etc etc.).
Źródłem patologicznego odkładania zwykle bywa lęk. Przed czym? Ano właśnie! Wymienia się pięć rodzajów lęków, które występując samodzielnie bądź równolegle, mogą powodować pojawienie się zjawiska odwlekania. Weźmy je pod lupę, by przyjrzeć im się z bliska:
  1. lęk przed porażką – tak bardzo boimy się odniesienia porażki w działaniu, że odkładamy go tak długo, aż wydaje się być już za późno, by doprowadzić ją do końca. Wtedy ewentualne niepowodzenie w działaniu jest tłumaczone brakiem wystarczająco dużej ilości czasu.
  2. lęk przed sukcesem  mimo, że wydaje się to mało prawdopodobne, niektórzy z nas obawiają się osiągnięcia swego założonego celu… Dlaczego? Powodem może być strach przed wywołaniem u innych zazdrości i zawiści albo strach, że sukces pociągnie za sobą kolejne, wyższe oczekiwania otoczenia, którym osoba może nie dać rady sprostać.
  3. lęk przed bezradnością  ofiarami prokrastynacji są zwykle perfekcjoniści, dążący do tego, by mieć wszystko pod kontrolą. Źródłem potrzeby kontroli jest chęć autonomii albo rewanżu. W sytuacji, gdy osoba dotknięta prokrastynacją stoi przed mało ambitnym zadaniem, zwleka z jego realizacją, by podkreślić swoją niezależność. Zaliczymy tu również tych, którzy wstrzymują się od działania w celu doznania dreszczyku emocji.
  4. lęk przed intymnością  osoba doznająca tego typu lęku boi się odrzucenia z powodu swoich wad, przez co zaniedbuje swoje relacje społeczne, utrudniając innym nawiązywanie z nim bliższego kontaktu (np. przez odwoływanie spotkań, spóźnianie się na randki itp.)
  5. lęk przed izolacją – prokrastynator jest jak dziecko w rodzinie: pragnie, by zajmowano się nim, opiekowano, doradzano i podejmowano za niego decyzje. Bliźniaczo wręcz podobne do osobowości zależnej. Najlepiej funkcjonuje pracując w grupie lub gdy ktoś za niego decyduje. Przez brak aktywności może też chcieć zwrócić na siebie i swoją trudną sytuację uwagę innych.
Któryś z tych rodzajów lęku jest Wam szczególnie bliski?
W moim przypadku dominuje raczej pierwszy lęk – przed porażką – powodowany prawdopodobnie tym, że nie wierzę wystarczająco we własne siły i możliwości :].

 

Jeżeli już znamy wroga, to prześledźmy, jak z nim wygrać! Jest to trudne, ale nie jest niemożliwe :).
Jako, że patologiczne odkładanie na później jest głęboko zakorzenionym nawykiem jasne jest, że nie pozbędziemy się go jednym ruchem ręki, czeka nas ciężka orka z samym sobą, ale z czasem powinno iść coraz bardziej gładko. Jeżeli jednak będziemy zdeterminowani do zmian swych zgubnych nawyków, możemy je nie tylko zminimalizować, ale nawet całkowicie wyeliminować.
Jak się do tego zabrać? Przede wszystkim trzeba być wobec siebie wyrozumiałym i nagradzać siebie za każdy sukcesik w zrealizowaniu zaplanowanego zadania. Dzięki temu powiążemy ukończenie planu z pozytywnymi odczuciami i wzbudzimy w sobie większą motywację do działania. Aby przebiegało ono sprawniej na początek powinniśmy wykonać szczegółowy plan – główny cel rozbić na kilka mniejszych zadań. Dzięki temu cel staje się skonkretyzowany, a czynności, jakie trzeba wykonać do jego osiągnięcia zhierarchizowane – znika chaos, a w jego miejsce pojawia się uporządkowanie. Zapisując, co musimy zrobić, nie ma też możliwości pominięcia lub zapomnienia czegokolwiek. Po każdym z etapów możemy nagrodzić się jakąś drobną przyjemnością. Czasem wystarczającą gratyfikacją jest sama satysfakcja z ukończenia zaplanowanego działania :). Mnie osobiście najbardziej cieszy chwila, gdy skreślam z listy zadań kolejne podpunkty :).
Dobrym pomysłem jest uporządkowanie zadań wg. kryterium ich ważności oraz stopnia trudności – zaczynamy od czynności łatwiejszych, przechodząc do wymagających więcej wysiłku i czasu. Zhierarchizowanie listy pod względem ważności danych etapów pomaga zniwelować oszukiwanie się, że któryś z nich można pominąć albo przełożyć na późniejszy termin.
Zainteresowanym tematem polecam kilka ciekawych artykułów z czasopisma Charaktery, nr 1 (180), styczeń 2012 rok:
– Dr Albiński: Od kamyka do chińskiego muru
– Dr Krzemionka: Jutro to dziś…tyle, że jutro
– Prof. Łukaszewski: Zwlekanie – wstęp
oraz interesującą książkę Richarda Wisemana: 59 sekund.

Zobacz również

2 thoughts on “Prokrastynacja czy depresja? A może obydwa?”

  1. Siedzę dzis caly dzien i czytam. Nowy termin .prokrastynacja i sukces ze juz przynajmniej mogę nazwać to czego nie moglem samookreslic do tej pory.
    Coraz więcej wiem ale niemoc jest za duża i nestety coraz wieksza. 8 lat temu poznalem co to stany lękowe ale wystarczyl rok przerwy i bez lekow jakos odnalazlem równowagę. Teraz widze ze te lęki mogly się tylko przyczaić. Problem z odwlekaniem i bezsilnoscia wobec nieh dotyczy juz problemów zdrowia fiz i to mnie postawilo do pionu. Mam rodzine, dzieci ktore musze wprowadzic w zycie.Nie chce tak dluzej ale moje lęki i obawy dotycza tez niewiary w znalezienie odpowiedniego lekarza ktory nie zbagatelizuje problemu bo niestety bardzo latwo mnie zniechecic a podjac kolejna próbę moze byc cięzko. Tak czy inaczej postanowilem powalczyc:). Lek przed porazką ale niestety i przed izolacja. Widze ze musze poczytac tez o tej osob zaleznej. Dzieki za bloga ktory pomogl mi zdefiniowac pare zjawisk.
    pozdrawiam cieplo
    pawel

  2. Nawet nie miałam świadomości, że prokrastynacja może mieć swoje źródło w takich rodzajach lęku… Lęk przez bezradnością, lęk przed porażką i inne… Strach się bać! Ale jakkolwiek – nie wnikając już nawet z czego ta "choroba" się wzięła – jest to trudne do pokonania, ale warto. Umiejętność zarządzania swoim czasem to ogromna sztuka i chciałabym być w tym dobra – teraz jestem w pełni świadoma, że wiele mi jeszcze brakuje do ideału. Mam przynajmniej jakiś cel w życiu, aby zadbać o swój rozwój :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *